Wprowadzenie

Patrząc na serię Town czy nawet modele z nowszej serii City, większość zestawów jest w kolorystyce białej. Niestety białe i siwe klocki są najbardziej podatne na zżółknięcie. Klocki trzymane na półce, gdzie często świeci słońce lub w pomieszczeniu, gdzie pali się papierosy - zdecydowanie wcześniej czy później będą miały ślady zżółknięcia.
Najlepszym wyjściem jest trzymanie nieużywanych klocków w woreczkach strunowych w jakimś pojemniku lub pudle. Nie brudzą się i nie mają okazji do zżółknienia.
Jednakże co zrobić, gdy kupimy od kogoś klocki i okazuje się, że niektóre są lekko żółte? Jest na to sposób! Może nie jest idealny, ale efekt jest lepszy niż żółty odpychający klocek.

Rozwiązanie

Szperając po sieci i szukając rozwiązania można znaleźć trochę tekstów na forach. Większość to niestety dumanie i nie koniecznie sprawdzone sposoby. Jedna wskazówka natomiast mnie zainteresowała, a mianowicie perhydrol. Jest to roztwór 30% nadtlenku wodoru w wodzie. Więcej informacji można znaleźć tutaj na Wikipedii.
Mówiąc prościej, jest to woda utleniona, taka sama co do dezynfekcji ran, tylko w stężeniu nadtlenku wodoru 10 krotnie większym. Zwykła woda utleniona to roztwór 3% nadtlenku wodoru w wodzie. Perhydrol zdecydowanie jest mocniejszy i przez to niebezpieczny. Kontakt ze skórą powoduje obumarcie naskórka (na wiki jest zdjęcie, gdzie widać biały nalot na skórze), jest to tak jakby lekkie poparzenie. W kontakcie skóry z perhydrolem czuć palenie i wtedy najlepiej jest przemyć to miejsce bieżącą zimną wodą. Nie jest to jednak szkoda długotrwała, po umyciu miejsca wodą za kilka godzin nawet już nie pamiętamy że coś tam się stało. Biały nalot znika, nie ma śladu po kontakcie.
Stanowczo zalecane jest używanie gumowych rękawiczek w każdej ewentualności, gdy mamy do czynienia z perhydrolem. Dobrze jest również stosować okulary ochronne, bo kontakt z okiem nie jest wskazany.
Nie jest to może prosta metoda, ale zdecydowanie skuteczna! Gdy nabierze się wprawy, nie jest to duży problem.

Jakie są efekty?

Zapewne każdy ciekawi się, jakie są przede wszystkim efekty użycia perhydrolu. Po pierwsze do perhydrolu można wrzucać klocki z nadrukami, nawet z naklejkami. Jednakże z racji braku kontaktu z powierzchnią pod naklejką, obszar ten nie zostanie wybielony. Tak że najlepiej jest delikatnie naklejkę oderwać, przykleić tymczasowo do gładkiej powierzchni (np gładka tektura) i dopiero wrzucać klocek. Nie jest dobrym pomysłem wrzucanie klocków z innego materiału takich jak drabinki, ponieważ nie zostaną na pewno wybielone, mogą nawet bardziej zżółknąć i będą śmierdzieć octem - wiem, bo przekonałem się. Najlepiej wrzucać głównie zwykłe klocki.
Najlepszym efektem, jaki mogę przedstawić jest wybielenie drzwi od helikoptera z komisariatu 6398. Dostałem go właśnie z kilkoma klockami kompletnie żółtymi. Ten klocek moczył się nawet ponad 4 dni, ale nie został kompletnie wybielony. Na zdjęciu może tego nie widać, ale nie jest on biały jak inne klocki. Jest nadal lekko żółty, ale zdecydowanie lepiej wygląda niż przed operacją! Niestety takie mocno zżółknięte klocki nie dają się wybielić całkowicie, pozostają nadal lekko żółte. Inne klocki natomiast potrafią tak się wybielić, że robią się siwe i też odstają trochę od białych. Dlatego też nie jest dobrze trzymać klocki zbyt długo w perhydrolu, bo potrafią zsiwieć. Najlepiej jest wyjmować, gdy widać że żółty nalot zniknął i nie przedłużać procesu.
Poniżej prezentuję zdjęcie helikoptera przed i po:


Kolejne zdjęcie to już porównanie zwykłych klocków, które są lekko zżółknięte. Ostatnio otrzymałem dwa takie klocki jak widać poniżej. Wyśmienity przykład do zademonstrowania. Jeden klocek jest zżółknięty, drugi biały. Jak widać po terapii szokowej 48h wygląda już lepiej, ale jeszcze nie idealnie. Po 96h całkiem dobrze go wybieliło, jednakże nie jest on w dokładnie takich samym odcieniu. Możliwe jest, że są one z innego miotu i akurat odcień lekko różni się, niestety. Nie mniej jednak wygląda zdecydowanie lepiej i różnica już tak nie rzuca się w oczy!


Efekty uboczne

Zdarzyło mi się dwukrotnie, że włożony klocek do wybielania wyszedł zniszczony. Klocki Lego to wysoka jakość jak już nie raz pisałem i perhydrol nie jest w stanie ich ruszyć. Nie wiem jak to się stało i co to za klocki dostałem, ale jedynie pełny klocek 1x2 takie przeżycia miał. Czyżby jakaś podróbka? Sądziłem, że podróbki jak już to nie mają logo z Lego. Widać nawet że ten klocek ma inny materiał, jest jakiś taki jakby bardziej tandetny i biały. Po prostu zjadł go perhydrol. Bardzo zdziwiłem się, gdy na pinach było logo klocków Lego. No chyba, że to po prostu klocek z okresu pat pend. Był to okres lat 60tych, gdy Lego oczekiwało na zatwierdzenie patentu na swoje klocki. Wtedy klocki były robione z innego materiału, bardziej blade i miały zawsze napis na odwrocie "pat. pend.". W tym przypadku tego nie ma, także ciężko stwierdzić, czy to jakaś chamska podróbka z logiem Lego czy po prostu stary klocek. Najlepiej jak masz takie klocki z okresu patpend, to ostrożnie wrzucaj je do perhydrolu! Oto efekt jaki ja dostałem, po lewej zniszczony klocek, po prawej prawidłowy:


UWAGA!
Efekt wybielania nie jest trwały. Nie dotyczy to jednakże wszystkich wybielanych przeze mnie klocków. Podejrzewam, że klocki, które zostały wystawione na długotrwałe działanie słoneczne, nie potrafią utrzymać efektu wybielenia na dłuższy okres.
Klocki, które wybielałem w styczniu, były ponownie zżółknięte w czerwcu. Jednakże, nie zrobiły się zżółknięte całe, a w tym samym dokładnie miejscu co były pierwotnie. Mam kilka takich klocków, które są zżółknięte w połowie lub  płytkę 4x10 co jest zżółknięta w konkretnie w jednym miejscu. Zapewne ktoś trzymał cały złożony model na słońcu przez dłuższy czas i zżółknięte jest tylko w miejscu ekspozycji. Klocki wybieliłem po raz kolejny i są znów białe, na jak długo? Tego jeszcze nie wiem, ale dam znać za pół roku! Będę zapewne jeszcze szukał rozwiązania, jak zrobić, aby efekt wybielania był trwały. Jeśli uda mi się coś odkryć, na pewno opiszę to w tym artykule.

Zakupy

No dobrze, ale skąd to wszystko wziąć?
Perhydrol to przede wszystkim środek chemiczny. Na forach znalazłem informację, że można go kupić w aptece. Tak też poczyniłem! Pani w aptece niekoniecznie jednak miała taki środek. Jednakże Pani była ambitna i podzwoniła po hurtowniach - po czasie okazało się że mają! Pod inną nazwą jednak, hydrogenium coś tam, wybaczcie, ale już nawet nie pamiętam dokładnie. Nie jest to ważne.
Udało mi się kupić 100ml za 15 PLN. Niewielka ilość, ale pomyślałem, ze spokojnie wystarczy by przetestować!
Ponadto kupiłem gumowe rękawiczki za bodajże 30 gr za sztukę, w każdej aptece można je kupić.
Znalazłem jakiś mały słoik po musztardzie, przemyłem dokładnie i wlałem do niego roztwór wraz z kilkoma klockami. Już po dniu można było zauważyć różnicę! Jednak działa! Ucieszony faktem, myślę... no ale przecież mam tych klocków z tysiąc, jak wybielić taki choćby mały posterunek policji 6540 Pier Police lub szpital 6380?  Przecież nie będę wrzucał 15 klocków i czekał dwa dni, aż je wybieli... taka zabawa zajęła by mi z rok.
No dobrze, w takim razie skąd wziąć go więcej ? Można pójść do apteki i zamówić więcej.. no ale za litr zapłacimy wtedy 150 PLN. No nie, jest to cena przecież kosmiczna. Szperam więc dalej... i oczom uwierzyć nie mogłem, gdy znalazłem sklep chemiczny, który sprzedaje litr perhydrolu za 15 PLN!!! JEDEN litr. 10 razy więcej niż kupiłem w aptece. Wystarczy w Google wpisać "perhydrol 1L" i mamy wiele różnych ofert. Przesyłka kosztuje zazwyczaj drugie tyle z racji transportu niebezpiecznego materiału, ale to nadal 30 PLN za 1L, cena całkiem znośna.
Jak się okazuje aptekarze cenią się znacznie, ale pewnie i słusznie, w końcu przeróżne leki uratowały niejedno życie. Nie ma co tego podważać, ale kupowanie perhydrolu w aptece mija się z celem. Jest to zwyczajny środek chemiczny i lepiej pójść do sklepu chemicznego!
Tutaj proszę na dowód jest link do pierwszego lepszego sklepu.
No dobrze, gdy już mamy perhydrol i gumowe rękawiczki, możemy przystąpić do pierwszego etapu!

Inne sposoby

Osobiście próbowałem alternatywy w postaci Vanisha Oxi Action. Środek głównie do odplamiania tkanin. Doczytałem się, że on również zawiera nadtlenek wodoru, ale w stężeniu 5% do 10%. Tutaj można przeczytać dokładny skład. Jednakże zawiera też szereg innych składników. Po dwóch dniach moczenia klocków w tym preparacie nie było widać żadnej różnicy. Niestety, ale do klocków ten środek nie nadaje się. Zapewne całkiem inaczej radzi sobie z plamami na tkaninach!

Pierwszy etap

Jako że perhydrol nie jest w pełni bezpieczny, należy przede wszystkim zachować szczególną ostrożność!
Posiadając jeden litr perhydrolu możemy go spokojnie przelać do dwóch dużych słoików. Każdy zapewne ma w domu takich słoików kilka. Zwyczajny słoik po ogórkach choćby nada się idealnie. Słoiki oczywiście należy dokładnie przemyć, najlepiej płynem do naczyń i dobrze wypłukać!
Należy tyle roztworu wlać, aby pozostało miejsce dla klocków oraz przynajmniej 1/4 słoika pusta.
Najlepiej jest wszystko robić w wannie, wtedy nawet jak rozlejesz trochę preparatu to nic nie szkodzi - wystarczy przepłukać powierzchnię.
Zakładamy gumowe rękawiczki na obydwie ręce zanim cokolwiek zrobimy. Zależnie ile masz klocków do wybielania, możesz przygotować dwa słoiki lub jeden. Najlepiej jest wlać perhydrol do połowy słoika. Wtedy zostanie trochę miejsca na klocki, które podniosą ten poziom do zazwyczaj 3/4 słoika. 1/4 pozostaje pusta i tak powinno być. Łatwiej jest wtedy choćby zamieszać, ale sam proces utleniania również potrzebuje trochę przestrzeni.
Następnie wrzucamy klocki jakie chcemy wybielić.


Następnie pozostawiamy klocki na przynajmniej 24h, gdzieś w bezpiecznym miejscu. Raz na jakiś czas warto do nich zajrzeć i zamieszać je trochę oraz odkręcić nakrętkę na chwilę. Wybielanie może trwać nawet do 4 dni, ale dłużej z tego co zauważyłem to nie ma sensu. Czasami niestety trafi się tak zżółknięty klocek, że nawet perhydrol go nie przywróci do czystej bieli. Wybieli go znacznie, ale nadal pozostaje lekko żółty. Widać to w porównaniu z innymi klockami.
Zazwyczaj po 24 godzinach widać efekty i jeśli klocki były tylko lekko zżółknięte, to powinno wystarczyć. Jeśli jednak widzisz, że nadal nie jest ok, to zostaw na kolejne 24h i tak do 4 dni maksymalnie. Możesz oczywiście próbować dłużej, jeśli wolisz, a nuż Tobie uda się wybielić zatwardzielca! Nie zapomnij zostawić komentarza, jeśli takie coś uda się Tobie! Pamiętaj jednak, że klocek może lekko zsiwieć, jeśli będzie zbyt długo moczony w perhydrolu. Jeśli nie widać już żółtego nalotu, to czas by klocki wyjąć.

Drugi etap

No dobrze, klocki wybielone, przydałoby się je jakoś wydostać.
Należy przygotować sobie wszystko zanim zaczniemy, aby przypadkiem nie chlapać na boki perhydrolem!
Cały proces najbezpieczniej wykonać w wannie.
Przygotować sobie należy: kilka ręczników papierowych do ewentualnego wytarcia słoika, gumowe rękawiczki, wanienkę, mały pojemnik do którego przelejemy perhydrol (patrz obraz poniżej) oraz zwykły ręcznik na suszenie klocków. Jako mały pojemnik zastosowałem po prostu plastikowy pojemnik po litrze lodów :) Nie trzeba niczego specjalnego, po prostu drobny pojemnik, aby mieć gdzie przelać perhydrol do ponownego użytku!
Tak to wygląda w moim przypadku:


Mały pojemnik po lodach:


No dobrze, to zakładamy rękawiczki obowiązkowo i czas rozpocząć proces.
Ja zawsze przelewam perhydrol do małego pojemnika przechylając słoik i blokując klocki ręką lub przechylam i łapię kilka klocków przelewając resztę, wstrząsając i odrzucając wydobyte klocki na bok. Tak to mniej więcej wygląda:


Klocki wyciągnięte! Po tej operacji Ja zawsze ręką którą trzymałem słoik, tą ręką która nie miała kontaktu z perhydrolem, odkręcam kran i przemywam dokładnie ręce, a dokładniej rękawiczki na rękach. Po spłukaniu rąk, płuczę słoik ale od dołu. Nie płuczemy środka bo nie chcemy przecież rozcieńczać perhydrolu! Płuczę tylko od spodu, aby zmyć z zewnętrznej powierzchni i z denka pozostałości po perhydrolu. Po czym łapię mały pojemnik i przelewam z powrotem perhydrol do słoika, przecież szkoda wylewać, przyda się do kolejnego wybielania! Troszkę perhydrolu zawsze ucieknie, ale 96% można odzyskać i takim sposobem wybieliłem już jednym litrem perhydrolu około 2 tysięcy klocków! Pozostało mi teraz pół słoika, więc straciłem ok. połowę podczas powtarzania tego procesu kilkadziesiąt razy.


Oczywiście lepiej nie wkładać go do wanienki po przelaniu, co by nie miał kontaktu z perhydrolem. Najlepiej odłożyć go na przygotowane wcześniej papierowe ręczniki! No i pozostało rozprawić się z klockami i małym pojemnikiem, który cały jest w perhydrolu! W tym etapie lepiej zasłoń oczy lub użyj okularów ochronnych, zależy jaki strumień leci z twojej słuchawki prysznicowej! Lepiej dmuchać na zimne i nie dopuścić do tego, aby odprysk z klocka poleciał nam do oczu. No to do dzieła:


Po napełnieniu wanienki najlepiej mały pojemnik po prostu wyjąć i go dokładnie jeszcze opłukać. Pamiętaj, że wszystko trzeba dokładnie wypłukać. Perhydrol to w końcu roztwór w wodzie, więc idealnie łączy się z wodą i gdy go rozcieńczymy staje się niegroźną wodą utlenioną stosowaną do dezynfekcji lub po prostu wodą z tak niskim stężeniem nadtlenku wodoru, że nikomu w niczym nie zagrozi. Klocki również trzeba bardzo dobrze wypłukać.


W tym momencie po napełnieniu wodą klocki już powinny być bezpieczne. Ja zawsze je jeszcze kilka razy zamieszam i płuczę tak dwa razy. Wylewam wodę i drugi raz prysznicem molestuję.
Po czym odsączam wodę i klocki gotowe!


Można je przerzucić na ręcznik. Po czym należy jeszcze raz wypłukać wanienkę z każdej strony i dokładnie wypłukać całą wannę! Dopiero wtedy można spokojnie zdjąć rękawiczki. Oczywiście nie ma co ich wyrzucać, ja zawsze suszę je do ponownego użycia. Jednakże pamiętaj by sprawdzić czy nie przedziurawiły się gdzieś przed ponownym użyciem oraz po ponownym założeniu! Na koniec pozostało wysuszenie wszystkiego.


Klocki moczone w wodzie niestety mają to do siebie, że trzymają wodę wewnątrz, szczególnie w tych małych dziurkach z pinów. Pisałem właśnie o tym w poprzednim artykule o czyszczeniu klocków. W tym procesie wybielania niestety problemu tego nie da się łatwo pominąć. Najbezpieczniej wydaje mi się jest po prostu potrząść każdy klocek z osobna, który widzimy że trzyma wodę. Można próbować wziąć cały ręcznik z każdego rogu, zwinąć klocki w worek i wtedy całość potrząść kilka razy.

Podsumowanie

Osobiście muszę powiedzieć, że jestem zadowolony z tej metody wybielania klocków. Jest przede wszystkim skuteczna. Niestety klocki czasami potrafią różnić się odcieniem po wybieleniu, ale tak naprawdę to każdy klocek może taki być. Podobnie można mieć dwa klocki żółte, jeden bardziej jasny, drugi ciemny. Stare klocki niebieskie z okresu lat 80tych są jasne, a późniejsze były już ciemniejsze. Podejrzewam, że odcień klocków zmienił się z czasem i jak ktoś pomiesza różne zestawy, to później może mieć problemy z różnicą odcieni.
Podobnie jest zapewne z białymi klockami. Jedne mogę być bardziej białe od drugich. Perhydrol nie zmienia koloru klocków, on tylko utlenia nalot zżółknięcia usuwając go. Wrzucałem też nie raz klocki siwe (Light Grey), bo miały nalot zżółknięcia i po moczeniu całkowicie zszedł!
Omówiony tutaj sposób nie wymaga niczego specjalnego, trzeba tylko zamówić perhydrol lub kupić w sklepie chemicznym. Rękawiczki w dowolnej aptece można kupić.
Następnie trzeba zachować szczególną ostrożność, aby nie pozwolić na kontakt perhydrolu ze skórą.
Dziękuję za przeczytanie do końca tego przydługiego artykułu! Jeśli zdecydujesz się na wybielanie wg. opisanego przeze mnie sposobu, nie zapomnij napisać w komentarzu jak Ci poszło!
Komentarze
Napisz komentarz...
2 osób przegląda stronę. 2 gości oraz 0 zalogowanych osób. Zalogowani: Brak
Copyright © 2011-2017 by Rogdush, Powered by Spidron ©LEGO® to znak towarowy firmy z Grupy LEGO. Niniejsza witryna nie jest sponsorowana, autoryzowana ani wspierana przez Grupę LEGOCzas ładowania: #LOAD_TIME# Wielkość HTML: #SCRIPT_SIZE# | Czas wykonania: 0.569s | Unknown (Robot )